Czasem książka jest jak spotkanie z przyjaciółką przy dobrej kawie…

Edyta Świętek zachwyciła mnie kiedyś „Cieniami przeszłości”. Później, po tym, jak przeczytałam „Tam, gdzie rodzi się miłość”, już niestety nieco mniej (a może po prostu miałam zbyt wygórowane oczekiwania po „Cieniach…”). Lubię jednak dawać innym, w tym twórcom literatury, drugą szansę (tym bardziej, gdy już wcześniej czymś sobie „zaplusowali”), toteż postanowiłam zapoznać się z najnowszą powieścią autorki pt. „Cappuccino z cynamonem” (już sama okładka i tytuł były wystarczająco zachęcające). I muszę Wam przyznać, że była to słuszna decyzja!

Patrycja, główna bohaterka powieści, zmagała się z typowymi problemami życia codziennego: miała mało satysfakcjonującą pracę, a chłodne relacje z mężem (choć tłumaczone na wszelkie możliwe sposoby, brrr!) jeszcze bardziej potęgowały w niej znużenie i frustrację (najgorsze, co może być!). Pewnego dnia, zupełnie nieoczekiwanie, mąż Patrycji postanowił od niej odejść, zapewniając jednocześnie, że robi to dla jej dobra (można zgłupieć od takiego tłumaczenia, nieprawdaż?). Patrycja nie potrafiła tego zrozumieć – nawet po rozwodzie nie przyznał się, że odszedł do innej kobiety (ale jaki inny mógł to być powód?). W każdym razie przyszedł czas na zmiany. Patrycja, chcąc nie chcąc, musiała w końcu stanąć na nogi – dla swojej dwunastoletniej córki, ale i dla siebie… Pomóc jej w tym miało wiele osób (Przystojny Brunet, przyjaciółki „feministki”, szefowa, pewien pan dentysta…), ostatecznie tylko część z nich miała dobre intencje (jak w życiu). Nie od razu jednak potrafiła to dostrzec. O tym, jakie miało to skutki, musicie przeczytać już sami :)

plakat_Cappuccino_z_cynamonem_EDYTA_SWIETEK_REPLIKA

Dlaczego zdecydowałam się objąć patronatem książkę „Cappuccino z cynamonem”?

Lubię różną literaturę. Raz bardziej ambitną, innym razem nieco mniej (ale za to bardziej „życiową”) – wszystko zależy od chwili, nastroju, stanu ducha…

„Cappuccino z cynamonem” jest książką skierowaną przede wszystkim do kobiet (chłopaki, wybaczcie). Nic dziwnego, skoro opowiada o kobietach, o ich problemach, troskach, niepowodzeniach, próbach radzenia sobie z przeciwnościami losu. Czytanie tej książki jest więc jak spotkanie z przyjaciółką przy dobrej kawie. Każda z nas przechodzi w życiu lepsze i gorsze chwile, każda z nas potrzebuje się nimi z kimś podzielić. Patrycja jest jedną z nas. Nieco pogubioną, popełniającą masę błędów, ale szukającą najlepszych rozwiązań, dążącą do zadowolenia z siebie i swojego życia (brzmi znajomo?). Warto jej wysłuchać, być może doradzić, pomyśleć nad jej sytuacją (nigdy nie wiadomo, czy i nas taka nie zastanie – a może już zastała?). Tutaj liczy się Wasza reakcja, przeniesienie problemów Patrycji na Wasze własne życie, próba ich pokonania (i to mi się podoba w tego typu powieściach – kwestia łatwego utożsamiania się z bohaterem czy też… psioczenia na niego za te wszystkie nierozsądne posunięcia ;)).

W książce „Cappuccino z cynamonem” przeczytacie o rozterkach damsko-męskich (o sile pożądania, jak również o potrzebie stabilizacji), o relacji matka-córka-i ten trzeci, o miłości przede wszystkim (o różnych jej obliczach).

Edyta Świętek daje nadzieję swoim czytelniczkom. Jej bohaterka zmierza się z problemami, które mogłyby być przecież naszymi (czego oczywiście nikomu nie życzę), ale z którymi można w końcu sobie jakoś poradzić (rady przyjaciółki bywają wówczas nieodzowne :)). A pisze lekko i zrozumiale, tak, by żadna z nas nie miała problemów z odczytaniem właściwych intencji :)

Polecam Wam książkę Edyty Świętek „Cappuccino z cynamonem”, bo każdy moment jest dobry na to, aby zacząć życie od nowa.

Za książkę dziękuję: Wydawnictwu Replika