Zaklęty Papier i jego Dwa oblicza

Zaklęty Papier to nowe wydawnictwo na polskim rynku. Powstało pod koniec 2016 roku (choć wszystko zaczęło się znacznie wcześniej). Jego współzałożycielką jest Agnieszka Pohl, nie od dziś związana i słusznie kojarzona z książkami (Obsesyjna Biblioteczka, Magazyn Obsesje). Kiedy więc dostałam od niej propozycję przedpremierowego zapoznania się z pierwszym tytułem, na który ona i jej mąż postawili (tak, tak, to rodzinna firma), nie mogłam, wręcz NIE CHCIAŁAM odmówić! Miałam przeczucie, że „Dwa oblicza” to pozycja, którą warto, a nawet trzeba przeczytać. Zaufałam Agnieszce i swojej intuicji. Jak dobrze, że się w tej kwestii nie pomyliłam, uff. Przyznaję jednak, że to, czego się spodziewałam po lekturze tej książki, nijak się miało do tego, co jako czytelnik otrzymałam…

Dwa oblicza – Agnieszka Bednarska

Kiedy pod koniec życia nadchodzi czas podsumowań, nie każdy jest gotów zaakceptować ich wynik. Malwina nie potrafi pogodzić się z przeszłością. Chciałaby dostać kolejną szansę, ale wie, że dla niej na zmiany jest już za późno. Świat jednak pełen jest innych kobiet. Potrzebujących, zagubionych, na życiowym zakręcie, których życie wciąż można jeszcze naprawić! A Malwina nie spocznie, póki nie uczyni ich szczęśliwymi, chroniąc przed błędami, jakie sama popełniła.

(…) Mury zrujnowanego szpitala na wzgórzu skrywają tajemnice ze świata żywych i tych, co już odeszli. Każdy, kto przestąpi jego próg, będzie musiał zapłacić cenę, na jaką najczęściej nie jest gotowy.

Powyższy opis wydawnictwa, owszem, dawał przedsmak klimatu fabuły, pełnego tajemniczości, ale w życiu bym nie powiedziała, że również pełnego mroku, czy nawet grozy. A ta historia właśnie taka była! Mroczna i niebezpieczna. Nieprzewidywalna. Zupełnie nie byłam na to przygotowana, co oczywiście tylko podsycało apetyt na kolejne strony. Tak bardzo żałowałam, że nie mogłam oddać się tej lekturze bez reszty, kiedy tylko tego chciałam, że tyle obowiązków wokół, że późnym wieczorem, gdy w końcu udawało mi się położyć malutką spać, nie miałam już sił na nic więcej, niż tylko wzięcie z niej przykładu. Na szczęście do czasu!

Wszystkie córki Malwiny

Malwina to nie jedyna znacząca bohaterka tej opowieści. Starsza pani, która dzieli swój dom, opuszczony szpital, tytułowe „Dwa oblicza”, z wieloletnią przyjaciółką, Inką, przygarnia pod swój dach jeszcze jedną osobę. Sonia, młoda dziewczyna w wielkiej potrzebie, na dodatek w ciąży, nie mając innych możliwości, korzysta z tej niezwykłej gościnności, nie wiedząc, czemu ją zawdzięcza i w co się tak naprawdę pakuje. Nie miało to jednak znaczenia. Malwina dała jej poczucie bezpieczeństwa, troszcząc się o nią, jak o własną córkę. Tylko czy ta matczyna troska wyjdzie jej na dobre? Pewne osoby, gdyby mogły, miałyby wiele na ten temat do powiedzenia. Natasza. Anna. Michał. Danka. Antoni. A nawet Inka, choć ta nie mówi wcale…

Pozory mylą – prawda znana nie od dziś. Ale żeby tak bardzo? Tyle strasznych tajemnic. Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Teraźniejszość, przyszłość… Czas nie ma znaczenia. Wszystkie prawdy w końcu wyjdą na jaw, w takiej czy innej postaci. A wpływ tego, co się wydarzyło w przeszłości, na to, co się wydarzy później, jest dużo większy, niż mogłoby się wydawać. To, co się stało za drzwiami „Dwóch oblicz”, tylko to potwierdza.

Wszystkiemu winna miłość

W samej miłości nie ma nic złego, niedobrze się dzieje, gdy zaczyna ona działać przeciwko nam, kobietom.

A. Bednarska, „Dwa oblicza”

Można szukać usprawiedliwienia dla czynów Malwiny. Można próbować ją zrozumieć, choć nie sądzę, by jej powody były wystarczające dla tego, co zrobiła. Intencje miała dobre. Przynajmniej w jej odczuciu. Niemniej daleko jej było do anioła, za którego Sonia ją początkowo uważała. Drugie oblicze starszej pani w końcu wyszło na jaw. A wszystkiemu winna była miłość.

Co warto dodać, książka składa się z trzech rozdziałów. Kończąc drugi, byłam wielce zdziwiona, że jeszcze tyle stron przede mną. Dla mnie mógł to być koniec historii. W gruncie rzeczy wszystko wskazywało na to, że tak właśnie jest. Wszystkie tajemnice zdawały się być ujawnione. Cóż więcej autorka mogła wymyślić. Byłam bardzo zaintrygowana. A jeszcze bardziej podekscytowana, gdy tylko poznałam dalszą część opowieści. Ależ to był dobry pomysł! I to zakończenie – SZOK – przeszłość naprawdę nie daje o sobie zapomnieć…

„Dwa oblicza” to bardzo wciągająca, nietuzinkowa, świetnie napisana powieść. Miłość, zazdrość, zdrada, zemsta – to wszystko razem nie może zwiastować niczego dobrego. Bohaterowie muszą mieć się na baczności, a czytelnik może się jedynie temu biernie przyglądać, licząc po cichu, że wszystko się jeszcze jakoś ułoży. Wszak jeden człowiek nie może mieć aż takiej władzy, nie może kontrolować wszystkiego. Prawda?

To moje pierwsze spotkanie z prozą Agnieszki Bednarskiej, jednak po takiej wizytówce na pewno nie ostatnie. Zaklęty Papier idealnie zaczyna swoją przygodę z wydawaniem książek – oby więcej takich wyborów i takich perełek na naszym rynku! Bardzo, bardzo polecam!

PREMIERA KSIĄŻKI 20 LISTOPADA – kup w przedsprzedaży!

*Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zaklęty Papier
Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze (i warto się nimi dzielić).