Bo nigdy nie wiesz, kto cię obserwuje i kiedy zaczniesz się go bać…

Prowadzę bloga, wrzucam posty i zdjęcia do sieci, udzielam się wirtualnie… nie zdziwi więc Was powód, dla którego sięgnęłam po tę książkę. Wystarczyło przeczytać fragment opisu wydawcy:

Widzi wszystko, co robisz, wie, co oglądasz i co kupujesz.
Zna twoich przyjaciół i wrogów.
Czyta każdy wpis w sieci, ogląda każde opublikowane zdjęcie.
Wie o twoich sekretach, słabościach i lękach.
Hejterzy, którzy żyją online, czasem opuszczają wirtualny świat…

Jak do tej pory (i wcale nie proszę, by się to zmieniło) nie miałam styczności z tzw. trollami. Niemniej nigdy nie wiesz, kto cię obserwuje i kiedy zaczniesz się go bać… Tak, tak, to dla tej gęsiej skórki na samo wyobrażenie sobie siebie w podobnej sytuacji zdecydowałam się na ten tytuł. I na dalszym wyobrażaniu sobie z chęcią poprzestanę ;) Wszak nie chciałabym doświadczyć tego, co przytrafiło się głównej bohaterce. Zresztą, kto by chciał…

Obserwator – D.B. Thorne

Najogólniej: Znika młoda dziennikarka Sophie Fortune. Nikt nie wie, co się z nią stało, a mimo to policja bardzo szybko rezygnuje z poszukiwań. Dla nich, mając na względzie przeszłość Sophie, sprawa wydaje się aż nadto oczywista – dziewczyna popełniła samobójstwo. Jej ojciec nie potrafi się z tym pogodzić, tym bardziej, że nie odnaleziono ciała. Żyjąc nadzieją, rozpoczyna swoje własne śledztwo. Odkrywa przy tym zbyt wiele, tak o życiu swojej córki, jak i o sobie samym…

Myliłam się, sądząc, że to książka jedynie o konsekwencjach bycia aktywnym online, o zagrożeniach, jakie niesie za sobą Internet. W gruncie rzeczy, przynajmniej w moim odczuciu, jest to książka o konsekwencjach podejmowanych decyzji, nieraz niezbyt przemyślanych, zbyt bagatelizowanych, a rzutujących na całe przyszłe życie – również innych osób. Czasem coś, co zrobiliśmy wiele lat temu, o czym zdążyliśmy już dawno zapomnieć, tudzież wyprzeć ze swojej świadomości, powraca do nas zupełnie bez zapowiedzi i burzy porządek w naszym życiu. Właśnie czegoś takiego doświadczyli bohaterowie Thorne’a. Jeden błąd, niczym jeden naruszony kamyczek, spowodował lawinę nieszczęść w życiu kilku osób. I wtedy zjawia się on – obserwator… Jednak czy można było temu zapobiec? Pewnym rzeczom na pewno, niemniej nie na wszystko można mieć wpływ. To ojciec Sophie odgrywał w tej powieści pierwsze skrzypce. To o błędach ojca i męża jest w dużej mierze ta książka. O próbie ich naprawienia…

„Obserwator” D.B. Thorne’a to bardzo wciągająca pozycja. Przyznaję, że ciężko mi było przerywać lekturę, kiedy, chcąc nie chcąc, musiałam to robić (obowiązki wzywały!). Bardzo chciałam wiedzieć, JUŻ, TERAZ, co będzie dalej i jak to się skończy. Autor zadbał bowiem o akcję trzymającą w napięciu. Podsycał zainteresowanie losami bohaterów, tak Sophie, jej ojca, jak i… tytułowego obserwatora. I TAK, bardzo polecam tę książkę. Mam jedynie wątpliwości co do samego zakończenia (nie tego się spodziewałam i chyba nie tego oczekiwałam) oraz do samego Thorne’a, który chyba za bardzo chciał ułatwić zadanie Fortune’owi, przez co pewne wątki były zbyt naciągane. Niemniej są to kwestie do wybaczenia ;) Warto!

*Za książkę dziękuję: Wydawnictwu Burda Książki
Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze (i warto się nimi dzielić).