Podróż wśród planet i gwiazd – nie tylko dla młodzieży

Nie ma co się oszukiwać. Do młodzieży to ja już od dawna nie należę. Choć, gdyby przestać patrzeć na metryczkę, to nieraz czuję się tak, jakbym dopiero co przekroczyła ten symboliczny próg dorosłości. A to już 10 lat minie w kwietniu… W każdym razie przyznaję się – mimo coraz szybciej upływających lat nadal zdarza mi się sięgać po literaturę – uwaga – młodzieżową :) Mam wówczas – rzecz oczywista – ogromne obawy. Zadaję sobie w myślach pytanie: czy jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Czy oby twój czas na tego typu książki nie minął bezpowrotnie? No tak, pytania jak najbardziej na miejscu i dość mocno uzasadnione, zazwyczaj więc odpowiadam na nie kolejno: nie, nie jestem / tak, minął. Dziękuję za przypomnienie. Ale zdarzają się wyjątki. Jednym z nich jest pierwszy tom serii „Starbound”.

W ramionach gwiazd

W ramionach gwiazd – tom I

Ikar, największy prom kosmiczny w całej galaktyce, rozbija się podczas rejsu. Jedyni ocaleni to Lilac – córka najbogatszego człowieka w całej galaktyce, i Tarver – młody bohater wojenny, który nie należy do elity. Muszą zjednoczyć siły, by wrócić do domu i rozwiązać zagadkę tajemniczych wizji, jakie zaczynają ich nękać.

Wkrótce rodzi się między nimi uczucie. Jednak w świecie, z którego pochodzą, ich związek jest skazany na potępienie. Czy mimo to nadal będą chcieli opuścić planetę?

Powyższy opis ze strony wydawnictwa zachęcał i zniechęcał mnie zarazem. To, czego obawiałam się najbardziej, to ten wątek miłosny w powieści. Nastoletnie uczucia zakochania już dawno mam za sobą, toteż niezbyt ciekawiły mnie romantyczne uniesienia młodych bohaterów. Spodziewałam się kolejnego banału. Jak bardzo się myliłam! Nie było wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia. Nie było schematycznych posunięć ze strony autorek. Wręcz przeciwnie – Amie Kaufman i Meagan Spooner powoli i z dużym namysłem rozwijały tę szczególną relację między bohaterami. Pięknie wykreowane postaci, piękna para. Muszę przyznać, że ze strony na stronę coraz bardziej wierzyłam w prawdziwość ich uczucia. Naprawdę bardzo im kibicowałam. I cieszyłam się, że to właśnie oni byli narratorami tej jakże zaskakującej wspólnej podróży wśród planet i gwiazd.

W ramionach gwiazd
W ramionach gwiazd
W ramionach gwiazd

Ale żeby nie było – nie tylko o uczucie między Lilac i Tarverem w tej historii chodziło. To, co przyciągnęło moją uwagę na samym początku zaznajamiania się z ową pozycją, to tajemnicza planeta, na której ta para – chcąc nie chcąc – się znalazła oraz to, co od samego początku im towarzyszyło – jakaś niewidzialna (a przynajmniej nieujawniająca się) energia/siła/postać… Ciężko było odgadnąć, czym to coś jest, ale – jeśli chodzi o mnie – im dłużej tego nie wiedziałam, tym ciekawiej zaczynało się robić i tym bardziej byłam zaintrygowana (dwa wieczory i po sprawie – 488 stron nie stanowiło dla mnie żadnego wyzwania). Brawo za pomysłowość!

W ramionach gwiazd

Nie sądziłam, że aż tak wciągnę się w tę historię. Nie liczyłam na aż takie zainteresowanie z mojej strony. A przepadłam totalnie. Jestem zakochana w tej książce i nie mogę się doczekać kolejnych tomów!

Bardzo, ale to bardzo polecam! ♥

Za książkę dziękuję: Wydawnictwu Otwarte

KONKURS

Mam dla Was konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz książki „W ramionach gwiazd” Amie Kaufman i Meagan Spooner, ufundowany przez Wydawnictwo Otwarte. Aby wziąć w nim udział, należy zostawić komentarz pod tym postem z odpowiedzią na pytanie:

Jaką nazwę nadał(a)byś odkrytej przez siebie gwieździe?

UWAGA! Nie ma złych odpowiedzi! Są tylko bardziej i mniej kreatywne. ;)
Wygra ta, która najbardziej przypadnie mi do gustu. :)

Konkurs trwa od 2 do 9 marca 2016 r. (włącznie). W dniu następnym ogłoszę szczęśliwca :)
Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.

Czekam na Wasze zgłoszenia. Powodzenia!

W ramionach gwiazd

ROZWIĄZANIE KONKURSU

Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za wzięcie w nim udziału ♥ oraz za udzielenie tak kreatywnych odpowiedzi. Wybór miałam ciężki, przyznaję. Nie przedłużając jednak – nagroda powędruje do… Zuzi Jarlaczyńskiej! Gratuluję! :)

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.
Autorem powyższych zdjęć jest Jakub Ćwiklewski.